To chyba dlatego ze nie moge jesc slodyczy :( moglabym pewnie zjesc caly bochenek ale powstrzymuje sie bo na pewno mojemu zoladkowi na dobre to nie wyjdzie.
Zrobilam ciasto na pizze i zdecydowalam sie poeksperymentowac..
Urwalam jedna trzecia ciasta i zaplotlam warkocz tak zeby przypominal chalke (uwielbiam chalke pieczona przez mojego tate!) bez kruszonki bo to przeciez sam cukier no i taka "pizzowa" ta chalka raczej bedzie.
Wyrosla pieknie ale z probowaniem musze poczekac przynajmnie do pojutrza no bo jedyny chleb ktory moge jesc to taki zasiedzialy, podobno latwiejszy do trawienia.
No chyba ze Ropucha bedzie chcial sprobowac pierwszy?
Jest jakis sposob na pokonanie mojej slabosci do jedzenia weglowodanow?
Dzisiejszy jadlospis:
sniadanie: kasza manna (40g) na mleku ryzowym z wkrojona polowka banana
przekaska: sucha chalka 2 kromki
lunch: bagiel z kremowym serkiem (low fat) i szynka z indyka
przekaska: 4 suchary i polowka banana
kolacja: maly slodki ziemniak ugotowany (bez skory) z tunczykiem z wody wymieszanym z sokiem z cytryny, sola, pieprzem i kremowym serkiem (low fat)
Moje uzaleznienie wyszlo po kolacji, pokusilam sie na polowke bajgla posmarowanego maslem tylko dlatego ze byl w kuchni, grrr.
Chcialam wkleic zdjecie mojej pizzo chalki ale nie wiem dlaczego ladowanie obrazka zajmuje tak duzo czasu a tak naprawde nic sie nie dzieje, hmmm?
No comments:
Post a Comment