Sobota...jak dobrze ze to juz weekend!
Musze odkupic swoje wczorajsze grzeszki i byc dzis grzeczna. Wczoraj pochlonelam cala white chocolate orange, jakies 1000 kcal w jednym posiedzeniu.
Fakt, poszlam pozniej pobiegac ale na kolacje zjadlam zupe od chinczyka a na zagryzke jeszcze troche ciasta :/ oh jak mi bylo dobrze:)
....
przez jakies pol godziny a potem brzuch jak w dziewiatym miesiacu ciazy, biegunka, bol zoladka ah szkoda gadac! Obwod w pepku o 6 cm wiekszy, dobilam do 80 centymetrow po tej wieczornej uczcie!
Mam nadzieje ze zapamietam sobie ten stan i bede potrafila sie opanowac nastepnym razem, ktory podejrzewam nadejdzie niedlugo.
Jak narazie dzis byl skalpel Ewki (bo niby dziala) i pobiegane tez bylo.
Moja porcja slodyczy wyznaczona przez duza Ropuche na dzis to 30 gramowy batonik. Tak tak, bo teraz Ropucha mi wyznacza porcje slodyczowe ale tylko dlatego ze sama prosilam bo jak ja nie potrafie sie opanowac to jak mam skonczyc swoje wieczorne szalenstwa?
Na kolacje bagiel z serkiem brie (yummm!) i Eat Pray Love z Julia Roberts.
No comments:
Post a Comment