Gdzies wyczytalam, ze nie powinno sie pic pol godziny przed posilkiem i dodatkowo az godzine po posilku.
Obudzilam sie dzis rano z perfekcyjnie plaskim brzuchem i pomyslalam ze wyprobuje ta nowa dla mnie regule.
Musze powiedziec, ze dziala!
Zwykle zaraz po lunchu robilam sobie zielona herbate a potem cierpialam i luzowalam guzik w spodniach. Dzis postanowilam nie rozpychac zoladka i czulam sie o niebo lepiej.
Jadlospis na dzis:
sniadanie 7:30 jogurt naturalny total 0% fat z 30g shredded wheat
przekaska 11:00 nie bylam glodna wiec przegryzlam tylko kawalek precla
lunch 1:30 jogurt jak wyzej i reszta precla
przekaska 5:30 kawa zbozowa i banan (przed bieganiem)
kolacja 7:45 reszta ryzu z kremowym serkiem i miesem z indyka (takie a la risotto) plus puree z pietruszki i jajko w koszulce.
Dla uscislenia ten jogurt dzis to w sumie bylo cale 500g opakowanie, ktore znalazlam wczoraj wieczorem na przecenie za "cale" 45p, grzechem byloby nie wziac zwlaszcza ze jogurt jest pyszny!!
Wiem ze moja porcja na kolacje byla zdecydowanie za duza bo czuje to teraz po moim zoladku.
Od jutra bede pilnowac ile nakladam na talerz.
toadlet
Friday, 4 October 2013
Wednesday, 2 October 2013
niby lepiej ale sama nie wiem
Moj brzuch wyglada jakby bardziej plasko ale rozczarowalam sie kiedy zmierzylam obwody, od przymusowej diety i kuracji antybiotykowej nic nie ubylo:( a przeciez cwicze i biegam 4 do 5 razy w tygodniu...
Nie wiem juz sama czy jest lepiej czy nie, brzuch wydaje sie ciagle jak balon po jedzeniu. Jedyne co przychodzi z latwoscia to sniadanie. Jem calkiem duze a po nim brzuch wyglada swietnie! Moze zmiana taktyki? Moze zamiast jesc przekaski powinnam przeglodzic sie az do lunchu? A moze przekaska powinna byc mniejsza? Jezeli jogurt to bez zadnych dodatkow ani wkladek?
Musze wyprobowac obie opcje..
Najnowsza ulubiona potrawa to jajecznica z mikrofalowki, puszysta i przepyszna. A pomyslec ze jeszcze niedawno smialam sie z Ropuchy i jego metody ma jajecznice. Teraz, kiedy nie moge jesc smazonego, jest to moje ulubione jajeczne sniadanko:)
Nie wiem juz sama czy jest lepiej czy nie, brzuch wydaje sie ciagle jak balon po jedzeniu. Jedyne co przychodzi z latwoscia to sniadanie. Jem calkiem duze a po nim brzuch wyglada swietnie! Moze zmiana taktyki? Moze zamiast jesc przekaski powinnam przeglodzic sie az do lunchu? A moze przekaska powinna byc mniejsza? Jezeli jogurt to bez zadnych dodatkow ani wkladek?
Musze wyprobowac obie opcje..
Najnowsza ulubiona potrawa to jajecznica z mikrofalowki, puszysta i przepyszna. A pomyslec ze jeszcze niedawno smialam sie z Ropuchy i jego metody ma jajecznice. Teraz, kiedy nie moge jesc smazonego, jest to moje ulubione jajeczne sniadanko:)
Tuesday, 24 September 2013
uzalezniona od pieczywa
To chyba dlatego ze nie moge jesc slodyczy :( moglabym pewnie zjesc caly bochenek ale powstrzymuje sie bo na pewno mojemu zoladkowi na dobre to nie wyjdzie.
Zrobilam ciasto na pizze i zdecydowalam sie poeksperymentowac..
Urwalam jedna trzecia ciasta i zaplotlam warkocz tak zeby przypominal chalke (uwielbiam chalke pieczona przez mojego tate!) bez kruszonki bo to przeciez sam cukier no i taka "pizzowa" ta chalka raczej bedzie.
Wyrosla pieknie ale z probowaniem musze poczekac przynajmnie do pojutrza no bo jedyny chleb ktory moge jesc to taki zasiedzialy, podobno latwiejszy do trawienia.
No chyba ze Ropucha bedzie chcial sprobowac pierwszy?
Jest jakis sposob na pokonanie mojej slabosci do jedzenia weglowodanow?
Dzisiejszy jadlospis:
sniadanie: kasza manna (40g) na mleku ryzowym z wkrojona polowka banana
przekaska: sucha chalka 2 kromki
lunch: bagiel z kremowym serkiem (low fat) i szynka z indyka
przekaska: 4 suchary i polowka banana
kolacja: maly slodki ziemniak ugotowany (bez skory) z tunczykiem z wody wymieszanym z sokiem z cytryny, sola, pieprzem i kremowym serkiem (low fat)
Moje uzaleznienie wyszlo po kolacji, pokusilam sie na polowke bajgla posmarowanego maslem tylko dlatego ze byl w kuchni, grrr.
Chcialam wkleic zdjecie mojej pizzo chalki ale nie wiem dlaczego ladowanie obrazka zajmuje tak duzo czasu a tak naprawde nic sie nie dzieje, hmmm?
Zrobilam ciasto na pizze i zdecydowalam sie poeksperymentowac..
Urwalam jedna trzecia ciasta i zaplotlam warkocz tak zeby przypominal chalke (uwielbiam chalke pieczona przez mojego tate!) bez kruszonki bo to przeciez sam cukier no i taka "pizzowa" ta chalka raczej bedzie.
Wyrosla pieknie ale z probowaniem musze poczekac przynajmnie do pojutrza no bo jedyny chleb ktory moge jesc to taki zasiedzialy, podobno latwiejszy do trawienia.
No chyba ze Ropucha bedzie chcial sprobowac pierwszy?
Jest jakis sposob na pokonanie mojej slabosci do jedzenia weglowodanow?
Dzisiejszy jadlospis:
sniadanie: kasza manna (40g) na mleku ryzowym z wkrojona polowka banana
przekaska: sucha chalka 2 kromki
lunch: bagiel z kremowym serkiem (low fat) i szynka z indyka
przekaska: 4 suchary i polowka banana
kolacja: maly slodki ziemniak ugotowany (bez skory) z tunczykiem z wody wymieszanym z sokiem z cytryny, sola, pieprzem i kremowym serkiem (low fat)
Moje uzaleznienie wyszlo po kolacji, pokusilam sie na polowke bajgla posmarowanego maslem tylko dlatego ze byl w kuchni, grrr.
Chcialam wkleic zdjecie mojej pizzo chalki ale nie wiem dlaczego ladowanie obrazka zajmuje tak duzo czasu a tak naprawde nic sie nie dzieje, hmmm?
Monday, 23 September 2013
dzien 6
Dzisiejsze menu:
sniadanie: 3 kromki chalki z maslem
przekaska: serek wiejski z wkrojona polowka banana
lunch: bagiel z maslem i szynka z piersi indyka
przekaska: pol kabanosa, 4 suchary i serek wiejski
kolacja: 2 pulpety z indyka gotowane na parze (z wczoraj), pol bajgla i 2 kromki chalki z kremowym serkiem do pieczywa o obnizonej zawartosci tluszczu.
Dobrze ze Ropucha powstrzymala mnie przed zjedzeniem kolejnej kromki, "do you really want to eat another one?" spytal. Nie, nie chcialam...
Troche poczytalam o diecie lekkostrawnej i wszedzie zalecane jest unikanie wyrobow wedzonych takze moje ukochane kabanosy przywiezione z Polski znalazly nowe miejsce w zamrazarce i beda czekac tam lepszych czasow dla mojego zoladka.
Opowiadalam znajomej o zabiegu gastroskopii i nie mogla sie nadziwic ze zabieg przeprowadzono bez znieczulenia! Teraz tak sobie mysle i tak naprawde to nic nie boli, samo uczucie jest nieprzyjemne ale poza tym OK.
Dzis znalazlam takze czas na bieganie zamiast skalpela Ewki bo pogoda dopisala i kilkanascie minut z hula hop. Bieganie idzie mi coraz lepiej, niestety nie mam tutaj nigdzie plaskich terenow takze troche sie mecze z podbieganiem pod gorki ale przynajmniej moja pupa bedzie ksztaltna:)
Jutro w planie pizza na kolacje, nawet mialam zrobic sobie taka specjalna gotowana na parze zamiast pieczona w piekarniku ale zrezygnuje z tego pomyslu, nawet na parze ale swiezo zrobione drozdzowe ciasto raczej nie bedzie lekkostrawne:(
Chlopcy zadowola sie normalna, pyszna pizza z serem i pieczarkami a ja... a ja musze pomyslec na co moj zoladek mialby ochote.
sniadanie: 3 kromki chalki z maslem
przekaska: serek wiejski z wkrojona polowka banana
lunch: bagiel z maslem i szynka z piersi indyka
przekaska: pol kabanosa, 4 suchary i serek wiejski
kolacja: 2 pulpety z indyka gotowane na parze (z wczoraj), pol bajgla i 2 kromki chalki z kremowym serkiem do pieczywa o obnizonej zawartosci tluszczu.
Dobrze ze Ropucha powstrzymala mnie przed zjedzeniem kolejnej kromki, "do you really want to eat another one?" spytal. Nie, nie chcialam...
Troche poczytalam o diecie lekkostrawnej i wszedzie zalecane jest unikanie wyrobow wedzonych takze moje ukochane kabanosy przywiezione z Polski znalazly nowe miejsce w zamrazarce i beda czekac tam lepszych czasow dla mojego zoladka.
Opowiadalam znajomej o zabiegu gastroskopii i nie mogla sie nadziwic ze zabieg przeprowadzono bez znieczulenia! Teraz tak sobie mysle i tak naprawde to nic nie boli, samo uczucie jest nieprzyjemne ale poza tym OK.
Dzis znalazlam takze czas na bieganie zamiast skalpela Ewki bo pogoda dopisala i kilkanascie minut z hula hop. Bieganie idzie mi coraz lepiej, niestety nie mam tutaj nigdzie plaskich terenow takze troche sie mecze z podbieganiem pod gorki ale przynajmniej moja pupa bedzie ksztaltna:)
Jutro w planie pizza na kolacje, nawet mialam zrobic sobie taka specjalna gotowana na parze zamiast pieczona w piekarniku ale zrezygnuje z tego pomyslu, nawet na parze ale swiezo zrobione drozdzowe ciasto raczej nie bedzie lekkostrawne:(
Chlopcy zadowola sie normalna, pyszna pizza z serem i pieczarkami a ja... a ja musze pomyslec na co moj zoladek mialby ochote.
Sunday, 22 September 2013
a jednak problemy zoladkowe
Urlop i po urlopie. Pogoda nie dopisala wcale ale tak to jest w Polsce we wrzesniu; albo zlota jesien albo plucha.
Najwazniejszy moment urlopu to wizyta u gastrologa. Nikomu nie zycze przechodzenia zabiegu gastroskopii, bardzo nieprzyjemny, wykonywany bez znieczulenia, grrr.
Musze jednak powiedziec ze cieszylam sie kiedy bylo juz po wszystkim bo przemily pan doktor oznajmil ze mam zapalenie sciany zoladka i przelyku i problemy z cofaniem zolci (?).
Zostaly mi przepisane dwa leki, cala kuracja potrwa ponad miesiac. Do tego lekkostrawna dieta, zero cukru (slodycze i owoce odpadaja) na szczescie moge jesc banany:) zero smazonego i uzywek, zero przypraw. Tylko chude mieso i duzo warzyw duszonych na parze. Dodatkowo zmiana nawykow zywieniowych, male porcje serwowane 5 razy dziennie.
Oczywiscie scisle trzymam sie diety i zazywam tabletki tak jak Pan doktor przepisal bo mam nadzieje ze w koncu uwolnie sie od moich problemow.
Jedyne co mnie zaniepokoilo to wyleczenie zoladka nie zalatwi problemow z jelitami jezeli takowe sa.
Powtarzam sobie ze narazie nie ma sie co przejmowac i trzymam kciuki za poprawe.
Jadlospis na dzis:
sniadanie: chalka (kruszonke zjadla Ropucha) z maslem i kabanos
przekaska: budyn (zrobiony bez cukru) i 30g talarkow z lajkonika
lunch: bagiel z maslem i chuda szynka z indyka
przekaska: jogurt naturalny zmiksowany z bananem i zamrozony (udajacy lody) plus garsc biszkoptow
kolacja: pulpety z miesa indyczego duszone na parze i kasza jaglana
Najwazniejszy moment urlopu to wizyta u gastrologa. Nikomu nie zycze przechodzenia zabiegu gastroskopii, bardzo nieprzyjemny, wykonywany bez znieczulenia, grrr.
Musze jednak powiedziec ze cieszylam sie kiedy bylo juz po wszystkim bo przemily pan doktor oznajmil ze mam zapalenie sciany zoladka i przelyku i problemy z cofaniem zolci (?).
Zostaly mi przepisane dwa leki, cala kuracja potrwa ponad miesiac. Do tego lekkostrawna dieta, zero cukru (slodycze i owoce odpadaja) na szczescie moge jesc banany:) zero smazonego i uzywek, zero przypraw. Tylko chude mieso i duzo warzyw duszonych na parze. Dodatkowo zmiana nawykow zywieniowych, male porcje serwowane 5 razy dziennie.
Oczywiscie scisle trzymam sie diety i zazywam tabletki tak jak Pan doktor przepisal bo mam nadzieje ze w koncu uwolnie sie od moich problemow.
Jedyne co mnie zaniepokoilo to wyleczenie zoladka nie zalatwi problemow z jelitami jezeli takowe sa.
Powtarzam sobie ze narazie nie ma sie co przejmowac i trzymam kciuki za poprawe.
Jadlospis na dzis:
sniadanie: chalka (kruszonke zjadla Ropucha) z maslem i kabanos
przekaska: budyn (zrobiony bez cukru) i 30g talarkow z lajkonika
lunch: bagiel z maslem i chuda szynka z indyka
przekaska: jogurt naturalny zmiksowany z bananem i zamrozony (udajacy lody) plus garsc biszkoptow
kolacja: pulpety z miesa indyczego duszone na parze i kasza jaglana
Saturday, 7 September 2013
Sobota...jak dobrze ze to juz weekend!
Musze odkupic swoje wczorajsze grzeszki i byc dzis grzeczna. Wczoraj pochlonelam cala white chocolate orange, jakies 1000 kcal w jednym posiedzeniu.
Fakt, poszlam pozniej pobiegac ale na kolacje zjadlam zupe od chinczyka a na zagryzke jeszcze troche ciasta :/ oh jak mi bylo dobrze:)
....
przez jakies pol godziny a potem brzuch jak w dziewiatym miesiacu ciazy, biegunka, bol zoladka ah szkoda gadac! Obwod w pepku o 6 cm wiekszy, dobilam do 80 centymetrow po tej wieczornej uczcie!
Mam nadzieje ze zapamietam sobie ten stan i bede potrafila sie opanowac nastepnym razem, ktory podejrzewam nadejdzie niedlugo.
Jak narazie dzis byl skalpel Ewki (bo niby dziala) i pobiegane tez bylo.
Moja porcja slodyczy wyznaczona przez duza Ropuche na dzis to 30 gramowy batonik. Tak tak, bo teraz Ropucha mi wyznacza porcje slodyczowe ale tylko dlatego ze sama prosilam bo jak ja nie potrafie sie opanowac to jak mam skonczyc swoje wieczorne szalenstwa?
Na kolacje bagiel z serkiem brie (yummm!) i Eat Pray Love z Julia Roberts.
Musze odkupic swoje wczorajsze grzeszki i byc dzis grzeczna. Wczoraj pochlonelam cala white chocolate orange, jakies 1000 kcal w jednym posiedzeniu.
Fakt, poszlam pozniej pobiegac ale na kolacje zjadlam zupe od chinczyka a na zagryzke jeszcze troche ciasta :/ oh jak mi bylo dobrze:)
....
przez jakies pol godziny a potem brzuch jak w dziewiatym miesiacu ciazy, biegunka, bol zoladka ah szkoda gadac! Obwod w pepku o 6 cm wiekszy, dobilam do 80 centymetrow po tej wieczornej uczcie!
Mam nadzieje ze zapamietam sobie ten stan i bede potrafila sie opanowac nastepnym razem, ktory podejrzewam nadejdzie niedlugo.
Jak narazie dzis byl skalpel Ewki (bo niby dziala) i pobiegane tez bylo.
Moja porcja slodyczy wyznaczona przez duza Ropuche na dzis to 30 gramowy batonik. Tak tak, bo teraz Ropucha mi wyznacza porcje slodyczowe ale tylko dlatego ze sama prosilam bo jak ja nie potrafie sie opanowac to jak mam skonczyc swoje wieczorne szalenstwa?
Na kolacje bagiel z serkiem brie (yummm!) i Eat Pray Love z Julia Roberts.
Tuesday, 3 September 2013
wtorek wieczor
Pije Guinessa i ogladam The Great British Bake Off, zebym tylko sie powstrzymala przed podjadaniem o tej porze bo na nic dobrego mojemu zoladkowi to nie wyjdzie.
Yummy niektore z tych przepisow:)
Pogoda na urlop zapowiada sie tak sobie, przynajmniej bez deszczu jak narazie.
Warsaw here we come!! (soon)
xx
Yummy niektore z tych przepisow:)
Pogoda na urlop zapowiada sie tak sobie, przynajmniej bez deszczu jak narazie.
Warsaw here we come!! (soon)
xx
Subscribe to:
Posts (Atom)