Sunday, 22 September 2013

a jednak problemy zoladkowe

Urlop i po urlopie. Pogoda nie dopisala wcale ale tak to jest w Polsce we wrzesniu; albo zlota jesien albo plucha.
Najwazniejszy moment urlopu to wizyta u gastrologa. Nikomu nie zycze przechodzenia zabiegu gastroskopii, bardzo nieprzyjemny, wykonywany bez znieczulenia, grrr.
Musze jednak powiedziec ze cieszylam sie kiedy bylo juz po wszystkim bo przemily pan doktor oznajmil ze mam zapalenie sciany zoladka i przelyku i problemy z cofaniem zolci (?).
Zostaly mi przepisane dwa leki, cala kuracja potrwa ponad miesiac. Do tego lekkostrawna dieta, zero cukru (slodycze i owoce odpadaja) na szczescie moge jesc banany:) zero smazonego i uzywek, zero przypraw. Tylko chude mieso i duzo warzyw duszonych na parze. Dodatkowo zmiana nawykow zywieniowych, male porcje serwowane 5 razy dziennie.
Oczywiscie scisle trzymam sie diety i zazywam tabletki tak jak Pan doktor przepisal bo mam nadzieje ze w koncu uwolnie sie od moich problemow.
Jedyne co mnie zaniepokoilo to wyleczenie zoladka nie zalatwi problemow z jelitami jezeli takowe sa.
Powtarzam sobie ze narazie nie ma sie co przejmowac i trzymam kciuki za poprawe.

Jadlospis na dzis:
sniadanie: chalka (kruszonke zjadla Ropucha) z maslem i kabanos
przekaska: budyn (zrobiony bez cukru) i 30g talarkow z lajkonika
lunch: bagiel z maslem i chuda szynka z indyka
przekaska: jogurt naturalny zmiksowany z bananem i zamrozony (udajacy lody) plus garsc biszkoptow
kolacja: pulpety z miesa indyczego duszone na parze i kasza jaglana


No comments:

Post a Comment